Mam namiętne pragnienie projektowania takich budynków, które z biegiem czasu w oczywisty sposób zrastają się z kształtem i historią swojego miejsca.
Peter Zumthor,
MYŚLENIE ARCHITEKTURĄ
1904
Narodziny Willi.
W 1897 roku Otto Müller, urzędnik koszalińskiego magistratu, zlecił budowę swojej pierwszej willi przy Danzigerstrasse 38. Okazała rezydencja z sześcioma pokojami, salonem z ryzalitem i werandą z południowym widokiem. Wśród lokatorów: oficerowie ze szkoły kadetów, urzędnicy pocztowi. Dom z prawdziwym prestiżem.
Siedem lat później sprzedał go i zaczął od nowa.
26 września 1904 roku złożył wniosek o pozwolenie na budowę nowej willi przy tej samej ulicy, pod numerem 53. Projekt powierzył temu samemu mistrzowi, Richardowi von Tokarskiemu. Tym razem skromniej w formie, ale nie mniej elegancko. Miasto zatwierdziło projekt w kilka dni. Warunkiem było pokrycie kosztów utwardzenia sąsiedniej ulicy. Kwota 1955 marek była ogromna. Müller zapłacił bez wahania.
Chodziło o dom dla Agnes, dla synów Carla, Friedricha i Waltera. O nowy początek.
Solidna konstrukcja. Dach kryty blachą miedzianą. Müller budował z myślą o trwałości.
Nie wiedział, jak bardzo miał rację.

1904
Narodziny Willi.
W 1897 roku Otto Müller, urzędnik koszalińskiego magistratu, zlecił budowę swojej pierwszej willi przy Danzigerstrasse 38. Okazała rezydencja z sześcioma pokojami, salonem z ryzalitem i werandą z południowym widokiem. Wśród lokatorów: oficerowie ze szkoły kadetów, urzędnicy pocztowi. Dom z prawdziwym prestiżem.
Siedem lat później sprzedał go i zaczął od nowa.
26 września 1904 roku złożył wniosek o pozwolenie na budowę nowej willi przy tej samej ulicy, pod numerem 53. Projekt powierzył temu samemu mistrzowi, Richardowi von Tokarskiemu. Tym razem skromniej w formie, ale nie mniej elegancko. Miasto zatwierdziło projekt w kilka dni. Warunkiem było pokrycie kosztów utwardzenia sąsiedniej ulicy. Kwota 1955 marek była ogromna. Müller zapłacił bez wahania.
Chodziło o dom dla Agnes, dla synów Carla, Friedricha i Waltera. O nowy początek.
Solidna konstrukcja. Dach kryty blachą miedzianą. Müller budował z myślą o trwałości.
Nie wiedział, jak bardzo miał rację.


1909 — 1929
Tragedia, zmiany i narodziny muzeum.
W 1909 roku Otto Müller umiera nagle w wieku 57 lat. Zostawia willę, długi i rodzinę bez oparcia.
Wdowa Agnes z synem Carlem przez trzy lata walczy o utrzymanie posiadłości. W 1913 roku, zmuszona przez finanse, sprzedaje willę Johannowi Mallowowi. Agnes zostaje lokatorką we własnym domu. Dom, który miał być twierdzą, stał się dla niej obcym miejscem.
Kolejni właściciele zamieniają willę w kamienicę na wynajem. Wśród lokatorów: garncarz, nauczyciel, urzędnik. Dawna rezydencja traci blask. W 1927 roku Stadt Bank Koszalin przejmuje nieruchomość.
Ale willa miała jeszcze jedno życie przed sobą.
30 października 1929 roku otwiera się jako Heimatmuseum. Mieszkańcy Koszalina wchodzą do środka po raz pierwszy. Prehistoryczne popielnice, skarby z brązu, średniowieczne rzeźby Pomorza. Rekonstrukcja tradycyjnej chaty z Jamna , podróż w czasie zamknięta w czterech ścianach.
Niemiecka prasa jest pełna entuzjazmu.
Willa, która zaczęła jako marzenie jednego człowieka, stała się pamięcią całego miasta.
1909–1929
Tragedia, zmiany i narodziny muzeum
W 1909 roku Otto Müller umiera nagle w wieku 57 lat. Zostawia willę, długi i rodzinę bez oparcia.
Wdowa Agnes z synem Carlem przez trzy lata walczy o utrzymanie posiadłości. W 1913 roku, zmuszona przez finanse, sprzedaje willę Johannowi Mallowowi. Agnes zostaje lokatorką we własnym domu. Dom, który miał być twierdzą, stał się dla niej obcym miejscem.
Kolejni właściciele zamieniają willę w kamienicę na wynajem. Wśród lokatorów: garncarz, nauczyciel, urzędnik. Dawna rezydencja traci blask. W 1927 roku Stadt Bank Koszalin przejmuje nieruchomość.
Ale willa miała jeszcze jedno życie przed sobą.
30 października 1929 roku otwiera się jako Heimatmuseum. Mieszkańcy Koszalina wchodzą do środka po raz pierwszy. Prehistoryczne popielnice, skarby z brązu, średniowieczne rzeźby Pomorza. Rekonstrukcja tradycyjnej chaty z Jamna , podróż w czasie zamknięta w czterech ścianach.
Niemiecka prasa jest pełna entuzjazmu.
Willa, która zaczęła jako marzenie jednego człowieka, stała się pamięcią całego miasta.

1945 — dziś
Odrodzenie i nowy rozdział.
W 1945 roku Koszalin przeszedł pod polską administrację. Na dziedzińcu willi leżały porozrzucane książki i rozbite trofea myśliwskie. W magazynach rósł grzyb, który zjadał to, co przetrwało wojnę. Willa była cieniem samej siebie.
Ale w jej ruinach tliła się nadzieja.
W 1946 roku przyjechał Jakub Rokicki, niepozorny starszy bibliotekarz z Wilanowa. Przyjechał z jednym celem: ocalić tożsamość miasta zamkniętą w murach willi. Wiele osób uważało, że to misja niemożliwa. Brakowało funduszy, ludzi, narzędzi, nawet opału na zimę.
Rokicki zamieszkał w willi i zaczął od zera. Razem z woźnym Kazimierzem Piechowskim zbierali ocalałe resztki zbiorów. Archeologię, mineralogię, trofea z afrykańskich wypraw. Każdy eksponat był cegiełką w odbudowie dumy Koszalina.
W 1947 roku otworzył pierwszą stałą wystawę. Muzeum zaczęło oddychać.
W 1972 roku budynek zyskał status Muzeum Archeologiczno-Historycznego. W 1982 roku muzeum przeniosło siedzibę do nowej lokalizacji przy ul. Młyńskiej, ale willa nadal służyła kulturze. Przez kolejne dekady mury Ottona Müllera tętniły życiem muzealnym.
W 2006 roku budynek odkupiła Politechnika Koszalińska. W 2012 roku nieruchomość trafiła w prywatne ręce.
Zostały mury. Została historia. Zostało 2 662 m² działki i dach kryty blachą miedzianą — dokładnie to, co Otto Müller zamówił w 1904 roku.
Teraz czeka na Ciebie.
Pobierz mój e-book z historią wilii.

1945 — dziś
Odrodzenie i nowy rozdział.
W 1945 roku Koszalin przeszedł pod polską administrację. Na dziedzińcu willi leżały porozrzucane książki i rozbite trofea myśliwskie. W magazynach rósł grzyb, który zjadał to, co przetrwało wojnę. Willa była cieniem samej siebie.
Ale w jej ruinach tliła się nadzieja.
W 1946 roku przyjechał Jakub Rokicki, niepozorny starszy bibliotekarz z Wilanowa. Przyjechał z jednym celem: ocalić tożsamość miasta zamkniętą w murach willi. Wiele osób uważało, że to misja niemożliwa. Brakowało funduszy, ludzi, narzędzi, nawet opału na zimę.
Rokicki zamieszkał w willi i zaczął od zera. Razem z woźnym Kazimierzem Piechowskim zbierali ocalałe resztki zbiorów. Archeologię, mineralogię, trofea z afrykańskich wypraw. Każdy eksponat był cegiełką w odbudowie dumy Koszalina.
W 1947 roku otworzył pierwszą stałą wystawę. Muzeum zaczęło oddychać.
W 1972 roku budynek zyskał status Muzeum Archeologiczno-Historycznego. W 1982 roku muzeum przeniosło siedzibę do nowej lokalizacji przy ul. Młyńskiej, ale willa nadal służyła kulturze. Przez kolejne dekady mury Ottona Müllera tętniły życiem muzealnym.
W 2006 roku budynek odkupiła Politechnika Koszalińska. W 2012 roku nieruchomość trafiła w prywatne ręce.
Zostały mury. Została historia. Zostało 2 662 m² działki i dach kryty blachą miedzianą — dokładnie to, co Otto Müller zamówił w 1904 roku.
Teraz czeka na Ciebie.
Pobierz mój e-book z historią wilii.
